NIE dla komercjalizacji uczelni!

Czerwiec 21, 2009

Studia nie są dla elit

Filed under: Materiały i teksty — Talib feminista @ 11:02 am

Bardzo cieszę się, że profesor politologii zatrudniony na Uniwersytecie Wrocławskim i w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej podjął temat patologii systemu edukacji wyższej. Każdy głos w tej sprawie jest na wagę złota, o ile nie jest obroną zdegenerowanego stanu bieżącego. Problem polega na tym, że w rozumowaniu profesora znajdują się błędy, których według mnie nie można przemilczeć.
Mniej więcej 4/5 tekstu autora wydrukowanego we wrocławskim dodatku GW z dnia 20/21.06.2000 pod tytułem „Licencjat dla wszystkich, magisterka dla elit” to utyskiwania nad obciążeniem pracowników naukowych dydaktyką, która uniemożliwia im uprawianie nauki, a nawet rzetelną dydaktykę. Ocena tam przedstawiona jest w sposób bezdyskusyjny prawdziwa (z jednym zastrzeżeniem, sytuacja jest równie zła na kierunkach ścisłych polska nauka jako całość szoruje brzuchem po dnie, gdzie są publikacje naszych ścisłowców w najbardziej prestiżowych pismach? Gdzie miejsca w oceniającym głównie poziom nauk ścisłych Rankingu Szanghajskim?) Natomiast rozwiązania proponowane w ostatniej 1/5 tekstu stoją w jawnej sprzeczności z logiką wcześniejszego wywodu.
Jeśli jak pisze Bachmann problemem jest nastawienie całego systemu na masową produkcję dyplomów, która uniemożliwia rzetelne uprawianie dydaktyki i badania, czemu zaraz pisze o „przeroście zatrudnienia na uczelni?” Dlaczego wyjściem z sytuacji miałoby być dalsze umasowienie licencjatu, a elitaryzacja magisterium, skoro to właśnie zakłóciłoby reprodukcję kadry naukowej, spowodowałoby że nabór na studia doktorskie byłby jeszcze mniejszy niż dziś, a i tak jest mały i wcale nie przyciąga najzdolniejszych. Dlaczego wreszcie sugeruje stworzenie kasty naukowców odciętych od dydaktyki, a dydaktykę chce powierzyć osobom nie prowadzącym badań? Moje doświadczenia jako studenta wskazują, że największą wartością dydaktyka jest jego znajomość przedmiotu własnych badań oraz kontakty ze światem naukowym, w tym zagranicznym. Jeśli skaże się wielu doktorów na całkowite oddanie dorocznemu powtarzaniu z pamięci tego samego materiału obniży to jeszcze poziom, zbliżając go do licealnego. Nauczyciel akademicki tym różni się od szkolnego, że przedmiot o którym mówi zna z bieżącej debaty akademickiej i z badań, a nie z opracowań kanonicznych. Koncentracja na dydaktyce uniemożliwia mu dydaktykę na poziomie uniwersyteckim, co wie zapewne i Bachmann. Nie powinno być naszym celem stworzenie kilku ośrodków, które rzutem na taśmę wpadną w międzynarodowe rankingi dzięki paru publikacjom rocznie, tylko radykalne podniesienie poziomu całego sektora uniwersyteckiego.
Sposób na to zawiera się w pierwszej części omawianego tekstu. To po prostu zlikwidowanie stanu, w którym pracownicy naukowo-dydaktyczni stają się maszynami mielącymi setki nierozróżnialnych studentów, bez czasu na badania. Ten problem nie istniał w latach osiemdziesiątych. Dlaczego? Bo liczba pracowników była adekwatna do liczby studentów. Jak słusznie wskazał autor tekstu zmniejszanie naboru nie jest w niczyim interesie. Może zatem zwiększyć zatrudnienie na uczelniach? To jedyna droga do podniesienia poziomu nauczania i stworzenia szansy na rozwój nauki. A to oczywiście wiążę się z koniecznością radykalnego zwiększenia nakładów na uczelnie.
Czy temu również uniwersyteckie lobby jest przeciwne? Skoro to tak silna grupa nacisku dlaczego nie wywalczy „chociaż” trzykrotnego zwiększenia nakładów na naukę co i tak sytuowałoby nas w europejskim ogonie? Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Powiedziałbym, że tezy reformistyczne profesora Bachmanna są fałszywą świadomością środowiska akademickiego. To środowisko potrzebuje radykalnego zwiększenia zasobów ludzkich i finansowych. Wszelkie inne programy reform są według mnie próbą zachowania źle pojętych przywilejów. Potrzebujemy nie tylko umasowienia licencjatów i magisteriów, ale także doktoratów, habilitacji i profesur. Czy się to komuś podoba czy nie. Bez tego nie uratujemy „biednych pracodawców”, którzy zamiast absolwentów otrzymują półprodukt absolwenta. Jeśli społeczeństwo ma być oparte na wiedzy musimy mieć silny aparat tej wiedzy wytwarzania i transmisji.

Jako, że odpowiadam na tekst podpisany nazwiskiem

Witold Kieńć

odzyskajedukacje.wordpress.com

Advertisements

1 komentarz »

  1. Zadzam się w 100%. Popieram tą akcję.

    Komentarz - autor: ja — Listopad 29, 2009 @ 12:01 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: