NIE dla komercjalizacji uczelni!

Sierpień 10, 2009

Michał Maciorowski i jego logika, albo falszowanie obrazu edukacji

Filed under: Materiały i teksty — Talib feminista @ 11:02 pm

Lektur ciąg dalszy! Uczcie się i pracujcie. Liczymy na to, że w październiku spotkamy się wszyscy i podzielimy się wszystkimi przemyśleniami.  Poniżej zatem najnowszy tekst w rekacji na tzw. dyskusję w Gazecie Wyborczej.

Pomyslalem, ze skoro jestem aktywista lokalnym, staram sie cos zmienic w miescie, zerkne do loklanego dodatku Wyborczej. Niestety dotrwalem tylko do drugiej strony. Na niej inz. Maciorowski (choc moze nazywam go tak na wyrost, wiemy tylko, ze „zdawal” na studia mechaniczne w latach 80. nie wiemy jak dalej potoczyly sie jego losy oprocz tego, ze teraz pisze w Wyborczej) narzeka na polski system edukacji. Ja tez narzekam wiec postanowilem przeczytac.

Jaki wedlug Maciorowskiego jest problem? Na tzw. kierunkach scislych wiecej jest miejsc niz chetnych, co jest symptomem zlej kondycji calego systemu. Jaka jest najglebsza przyczyna tego problemu? Ze jest za duzo miejsc na kierunkach humanistycznych (sic!). Tutaj nastepuje dosc nieskladny wywod o tym, ze na studia przyjmuja wszystkich jak leci, wiec wiekszosc idzie tam gdzie najprosciej dostac tytul. Wszystko to staje sie argumentrm za nawolywaniem do elitaryzacji studiow, jakby moglo to miec jakikolwiek wplyw na cudowne zwiekszenie liczby inzynierow (zmniejszenie naboru na studia w ogole ma zwiekszyc liczbe inzynierow – niemozliwe). Na jedno miejsce na BEZPLATNYCH kierunkach humanistycznych juz i tak jest niekiedy po kilkudziesieciu chetnych, ale o tym dziwnym trafem autor nie wspomina, nie wiem po co jeszcze zmniejszac na nie nabory i jak to sie ma do liczby inzynierow. Jest zdecydowanie za malo miejsc na kierunkach humanistycznych, a za duzo na inzynierskich.

Jawny brak logiki w wywodach Maciorowskiego maskuje tylko rzeczywiste problemy systemu edukacji i fakt, ze jego jedynym postulatem jest elitaryzacja edukacji. Tak oto wpisuje sie w chor, ktorym meczaco brzeczy cala klasa sredniej – za duzo magistow, za duzo magistow, za duzo magistrow… Oczywiscie, ze tym ktorzy wsiedli w zloty autobus odjezdzajacy na poczatku lat 90. nie podoba sie umasowienie tytulu, ktorego uzywali aby uzasadnic jakos przed samymi soba i innymi swoj zyciowy sukces. Musza wciaz powtarzac, ze ich tytuly byly lepsze niz te produkowane obecnie, bo w przeciwnym razie wydaloby sie, ze po prostu trafili w historyczny moment i skorzystali z krotkiego okresu ruchliwosci spolecznej.

Histeryczny nacisk na zwiekszenie liczby inzynierow moze miec oczywiscie tylko jeden skutek – obnizenie ich plac. Wielu ludzi w Polsce chcialoby zobaczyc jak informatycy ustawiaja sie w kolejce do posredniaka i chetnie przyjmuja kazda oferte pracy, nawet za pensje minimalna, bo na rynku jest duza konkurencja. Gdy specjalistow jest malo to oni dyktuja warunki pracodawcom. Oczywiscie uczelnie tez maja interes w tym by zwiekszyc liczbe studentow na kierunkach politechnicznych – po prostu na tym zarabiaja. Rektorzy politechnik z zawiscia patrza na wydzialy nauk spolecznych, ktore z pieniedzy ze studiow zaocznych moglyby utrzymac cale uczelnie.

Inna sprawa jest z platnymi studiami humanistycznymi, ktore wchlaniaja faktycznie cala nadwyzke studentow, ktorych nie moga pomiescic kierunki bezplatne. Malo jednak prawdopodobne by jakikolwiek potencjalny kandydat na studia dzienne Politechnice Wroclawskiej ostatecznie wybral platne studia pedagogiczne w Koninie. Nie mamy zatem do czynienia z drenazem potencjalnych „scislowcow” na studia humanistyczne drugiego sortu. Rzeczywistym wyborem przed jakim staje uzdolniony maturzysta, ktorego rodzine stac na sfinansowanie jego pobytu w akademickim miescie jest czy wybrac oblegane studia humanistyczne (oblegane sa rowniez instytuty informatyki, ale dziwnym trafem nie te, ktore dostaly najwieksze pieniadze w ramach, tzw. kierunkow zamawianych) czy swiecace pustkami instytuty chemii badz fizyki. Dopiero jesli kogos nie stac na studia w wielkim miescie, lub tez nie dostal sie na oblegany kierunek, a nie chce byc chemikiem, badz fuizykiem wybiera pedagogike w Koninie.

Czemu nie ma platnej chemii w Koninie? Bo jest za droga i nie oplaca sie jej prowadzic za prywatne pieniadze. Dlatego przemysl chemiczny naciska na to, zeby gonic za panstwowe pieniadze na dzienna chemie uniwersytecka lub politechniczna jak najwiecej maturzystow, aby dysponowac tania sila robocza. To, ze przemysl taki nie daje zadnej gwarancji zatrudnienia wszystkich chemikow to inna sprawa. Zasilki dla nich i spoleczne koszty frustracji zwiazane z praca nieodpowiadajaca ich kwalifikacjom to tez problem panstwa.

Witold Kieńć

bezrobotny socjolog

Reklamy

1 komentarz »

  1. Witam
    Panie Witoldzie, czy mógłbym prosić o kontakt na mój e-mail (wpisałem go do rubryczki z informacją, że nie zostanie upubliczniony, ale jak rozumiem dla Państwa jest widoczny). Bardzo chciałbym porozmawiać o Państwa akcji.
    Serdeczne pozdrowienia
    B.

    Komentarz - autor: B. — Październik 8, 2009 @ 6:27 pm | Odpowiedz


RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: